Wejścia w zaczarowany świat

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 3: Nienawiść czy miłość? cz. 2



        Po tych słowach odwrócił się a ja stałam jak skamieniała i nie mogłam wydusić z siebie słowa. Że niby ja w treści przepowiedni? Przecież to jest niemożliwe. Dlaczego o jakąś przeciętną piętnastolatkę mają walczyć dwaj bracia? Nawet nie jestem ładna. Mam długie, brązowe włosy i niebieskie oczy. Nic nadzwyczajnego. Co prawda mam niezłą figurę. Lata treningów sprawiły, że jestem szczupła, ale nie jestem bardzo ładna żeby chłopcy za mną biegali.
- Myślałem, że uciekniesz – nagle znikąd pojawił się Marcel. Popatrzyłam na niego zaskoczona.
- Dlaczego miałabym uciekać?
- Właśnie teraz stoisz obok dwóch osób, które Cię mogą zabić. Nie przeraża Cię to? – zapytał Fabian.
- Nie, bo jeszcze  żadne z nas nie wie co będzie. Liczy się to co jest teraz.
- To nie jest dobre wytłumaczenie i dobrze o tym wiesz, a teraz idź do Sali, bo ma być spotkanie z Radą. – Marcel nie był zachwycony moją odpowiedzią. Patrzyłam przez chwilę na niego i jego brata i wyszłam. Zdążyłam jeszcze usłyszeć jak zaczynają na siebie krzyczeć. Zamyślona skierowałam się na dół do Sali.
         Tam zastałam moich rodziców w towarzystwie Daniela i Renaty.
- Dlaczego mi nie powiedzieliście, że przyjedziecie? – chciałam się wszystkiego dowiedzieć.
- Nie chcieliśmy cię denerwować – mama miała cichy głos.
- Sami nie wiedzieliśmy, że to nastąpi tak szybko – nie wiedziałam o co chodzi tacie- rozmawialiśmy już z przedstawicielami Rady. Teraz musimy porozmawiać z tobą.
         Po tych słowach zostaliśmy sami. Czułam, że coś się stanie. Mama patrzyła na tatę.
- No dobrze. To ja ci wszystko powiem – to już było trochę dziwne – nie jesteś do końca człowiekiem. Zmieniłaś się pod wpływem tego hematytu, który ci daliśmy. Kiedy pojawiły się pierwsze zmiany, czyli zaczęłaś interesować się wszystkim co wydawało się magiczne postanowiliśmy sprawdzić pochodzenie kamienia. Nie udało się to nam, ale dzięki znajomością uzyskaliśmy dostęp do nowoczesnego laboratorium. Po bliższym sprawdzeniu hematytu okazało się, że jest inny, taki nieludzki. Badaliśmy go przez długi czas. W końcu poznaliśmy Mściciela. On nam opowiedział o nim. Ta przepowiednia mówi, o tym, że ten kto będzie go posiadał stanie się Mścicielem o wyjątkowych zdolnościach. Uratuje on świat przed Jaronikiem albo przejdzie na stronę zła i wszystko zniszczy.
         Zapadła cisza. Rodzice wymieniali między sobą zaniepokojone spojrzenia. Byłam wściekła. Dlaczego wcześniej mi tego nie powiedzieli. To przez nich zmieniło się moje życie. Nie mogłam się opanować. Brakowało mi tchu. Nagle zgasło światło i zapaliło się z powrotem, przewrócił się jeden ze stołów, wszystko zaczęło się trząść. Do Sali wpadli Marcel i Fabian. Odciągnęli ode mnie rodziców. Chciałam się rzucić nawet na nich, byłam tak okropnie zła. Daniel z Renatą też byli. Próbowali mnie uspokoić, ale nie wiedziałam co do mnie mówią. Myślałam tylko o tym, żeby coś zniszczyć. Nagle poczułam ból w plecach. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Fabiana, który trzymał w ręce strzykawkę. Obraz mi się zamazał i zemdlałam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz